Witaj w moim świecie. Jest to miejsce poza czasem, gdzie liczy się tylko Twoja wyobraźnia i bystrość, by pośród słów tutaj spisanych znaleźć te, które nadadza układance prawdziwy sens. Badź uważny, a być może uda Ci się odczytać właściwie zawarta tu historie... "There is nothing to fear except the persistent refusal to find out the truth, the persistent refusal to analyze the causes of happenings."

Athanati este
6.10.2007 8:06 pm - Subscribe



Nareszcie weekend, a co za tym idzie udało mi się zaplanować kilka spotkań na przyszły tydzień. Mam kilka ksiażek do nadrobienia, m.in. kilkanaście felietonów Lema, "Savage Garden" Mills'a oraz kilka innych, skrajnie różnych pozycji, które od dawna piętrza się na moich półkach.
W końcu znajdę też czas na podrasowanie fińskiego, którego nie ruszałam od dawien dawna. Dostałam Suomihity jakich nie powstydziłoby się sanatorium w Ciechocinku :> więc nauka aż tak skomplikowana nie będzie - wszak w ten sam sposób zaczęła się u mnie nauka angielskiego ^^

Polskie sklepy zdaja się ratować te kilka tysięcy osób, które czytaja czasopisma innego rodzaju niźli plotkarskie czy wmawiajace "cos czego nie ma" wielce kobiece tygodniki i miesięczniki - mam na myśli CDA. Chwała Bogom za uratowanie mojej barbarzyńskiej duszy - wewnętrzy fluff skacze z radości. W końcu mam coś w co mogę bezkarnie giercować w deszczowe, londyńskie wieczory...^^'

Ostatnimi czasy dowiedziałam się, że sa osoby (sztuk dwie) z mojego dawnego otoczenia, które pilnie szpieguja każda stronę ze mna zwiazana, szukajac właściwie nie wiadomo czego...Tym odważnym jednostkom polecam lekturę wstępu, który nieco przybliży im treść tego co jest i zamierza być tutaj. Nie będzie waszego ulubionego przysłowiowego pisania o dupie Maryni (too bad) ani też rozwlekania się na temat moich życiowych niepowodzeń (takowych nie posiadam- wybaczcie skromność ;>).
Zawsze zadziwiała mnie siła ludzkiej ciekawości, ale nie lubię, kiedy przekracza się pewne granice, wchodzac bez zaproszenia w czyjeś życie, starajac sie poukładać wszystko od nowa tylko dlatego, że jest się kimś z przeszłości. Nie ma sensu też wartościować tego, co zna się z kilkudziesięciu znaków na ekranie, zwłaszcza kiedy ma się kulawa znajomosc tej bardziej realnej części.
Tyle tytułem disclaimera.

Comments: (0)

Comments:

ReCaptcha:

Posting as anonymous Anonymous guest, why not register, or login now.