Matoke
Witaj w moim świecie. Jest to miejsce poza czasem, gdzie liczy się tylko Twoja wyobraźnia i bystrość, by pośród słów tutaj spisanych znaleźć te, które nadadza układance prawdziwy sens. Badź uważny, a być może uda Ci się odczytać właściwie zawarta tu historie...
"There is nothing to fear except the persistent refusal to find out the truth, the persistent refusal to analyze the causes of happenings."
Dziś dłużej nie będzie. Złapało mnie dość ostre zapalenie migdałków i grypsko, które za nic nie chce odpuścić.
Zapach imbiru, wanilii i różowego pieprzu stawia mnie mocno na nogi, pogłębiajac jakiś taki dziwny sentyment do listopada. Jesień, Samhain, pieczone jabłka z cynamonem i tysiace rozmów...Już wkrótce...Dziś tymczasem mamy Mabon - ukłony dla świętujacych. W dni takie jak ten dzisiejszy przychodzi analiza przeszłości, tej niedalekiej, a wraz z nia ocena i nauka na przyszlość. Nie zamierzam wartościować, ani też tęsknić za tym co utracone. Wszystko ma swój czas i przemija, nie ma powodów by ogladać się za siebie. Czasami miło jest móc dostrzec w kimś innym lustro, które pomaga spojrzeć na siebie z innej perspektywy. Dobrze wiedzieć, że ta moja wredota dla tych najbliższych jest czymś wielce pożadanym niźli efektem ubocznym zdrowej samooceny...Bycie 'bitchy' według Steve'a w rozsadnej dawce coraz częściej wychodzi tylko na zdrowie...
Pojawiło się małe światełko na końcu tunelu w postaci możliwości wyjechania na dość ciekawe wakacje. Będzie z afrykańskim akcentem, będzie z wielka pompa i z pazurem - czyli to, co tygrysy lubia najbardziej :>
Do Polski zawitam najprawdopodobniej w styczniu, gdyż w okolice świat nie uda mi się wepchać w okupowany terminarz biurowy. Punkty główne to Kraków, być może Warszawa, Kalisz i miasto rodzinne. Jeśli jest ktoś chętny na spotkanie to zapraszam na priv. Namiary znacie.
Comments: (0)
Zapach imbiru, wanilii i różowego pieprzu stawia mnie mocno na nogi, pogłębiajac jakiś taki dziwny sentyment do listopada. Jesień, Samhain, pieczone jabłka z cynamonem i tysiace rozmów...Już wkrótce...Dziś tymczasem mamy Mabon - ukłony dla świętujacych. W dni takie jak ten dzisiejszy przychodzi analiza przeszłości, tej niedalekiej, a wraz z nia ocena i nauka na przyszlość. Nie zamierzam wartościować, ani też tęsknić za tym co utracone. Wszystko ma swój czas i przemija, nie ma powodów by ogladać się za siebie. Czasami miło jest móc dostrzec w kimś innym lustro, które pomaga spojrzeć na siebie z innej perspektywy. Dobrze wiedzieć, że ta moja wredota dla tych najbliższych jest czymś wielce pożadanym niźli efektem ubocznym zdrowej samooceny...Bycie 'bitchy' według Steve'a w rozsadnej dawce coraz częściej wychodzi tylko na zdrowie...
Pojawiło się małe światełko na końcu tunelu w postaci możliwości wyjechania na dość ciekawe wakacje. Będzie z afrykańskim akcentem, będzie z wielka pompa i z pazurem - czyli to, co tygrysy lubia najbardziej :>
Do Polski zawitam najprawdopodobniej w styczniu, gdyż w okolice świat nie uda mi się wepchać w okupowany terminarz biurowy. Punkty główne to Kraków, być może Warszawa, Kalisz i miasto rodzinne. Jeśli jest ktoś chętny na spotkanie to zapraszam na priv. Namiary znacie.